CplusE #30 – Łańcuchy przeciwpoślizgowe

Witajcie! W odpowiedzi na wasze komentarze postanowiłem zaprezentować kilka sposobów na założenie łańcuchów śniegowych. Ta pozornie prosta czynność może przysporzyć wielu problemów, kiedy zimą będziemy próbowali ją wykonać bez wcześniejszego przećwiczenia. Dlatego jeszcze przed pierwszymi śniegami,

zapraszam na CplusE, jedziemy z tematem!

Rzeczy ogólne

Do dyspozycji mam powszechnie używane łańcuchy stalowe. To kawał żelastwa, a komplet jest dość ciężki i mało poręczny, ale może uratować nas, kiedy wpadniemy w tarapaty związane z oblodzoną lub ośnieżoną nawierzchnią.

Dobrze jest przed sezonem sprawdzić stan łańcuchów, którymi dysponujemy. Przyjrzeć się, czy nie wymagają ewentualnych napraw lub wymiany. Warto zrobić to również po sezonie zimowym i oprócz sprawdzenia poddać je konserwacji, bo wtedy wydłuży to ich żywotność. Zapewni też niezawodność, kiedy będziemy ich na prawdę potrzebowali.

Łańcuchy śniegowe lądują na kołach osi napędowej i najczęściej narzuca się je na zewnętrzne opony w bliźniaku, bo – po prostu – jest do nich łatwiejszy dostęp. 

Jest kilka sposobów na zakładanie łańcuchów i w zasadzie wybór któregoś z nich będzie zależał od was, ale także od warunków, w jakich przyjdzie wam przystępować do całej procedury.

Podstawową rzeczą jest przygotowanie ciągnika i reszty sprzętu. Musicie zrobić wszystko, żeby ułatwić sobie zadanie, ale nie zapominajcie też o względach bezpieczeństwa. Mam na myśli założenie kamizelki.

Zaczynamy od podniesienia zawieszenia maksymalnie do góry, żeby było jak najwięcej miejsca na manewrowanie łańcuchem.

Kolejnym ułatwieniem jest zdjęcie górnej części nadkola, które da wam jeszcze lepszy dostęp do kół. Dodam, że kiedy mamy założone łańcuchy to – na czas korzystania z nich – można tego elementu nie zakładać z powrotem. Wtedy unikniemy ewentualnego zniszczenia nadkola przez łańcuch.

Przed przystąpieniem do zakładania łańcuchów śniegowych warto je również rozplątać, równo rozłożyć i jeszcze raz upewnić się, że nie są uszkodzone.

Ok, działamy.

Metoda 1

Zawieszenie mam podniesione na maksa, górna osłona nadkola zdjęta, łańcuchy rozplątane możemy przejść do zakładania.

Łańcuch narzucamy od góry na zewnętrzną oponę. Musimy upewnić się, że leży równo.

Teraz trzeba najechać na niego kołem.

No i zakładamy do końca przekładając zawleczki przez oczka łańcucha. Trzeba się upewnić, że wszystko jest dobrze napięte.

Teraz, po przejechaniu kilkudziesięciu metrów należy wysiąść i jeszcze dokładniej naciągnąć łańcuch, bo on w trakcie tych pierwszych minut jazdy układa się na oponie i może się poluzować.

Metoda 2

Druga metoda jest bardzo podobna. Układamy sobie łańcuchy równo za kołami i najeżdżamy na nie ciągnikiem starając się zatrzymać na samym środku.

Po czym zapinamy je u góry. Tutaj też trzeba pamiętać o odpowiednim naciągnięciu i poprawieniu łańcuchów po przejechaniu kilku metrów.

Metoda 3

Na koniec metoda z lewarkiem. Ona jest dobra, kiedy zdarzy się wam zakopać i nie będzie możliwości najechania na łańcuch, bo ciągnik nie będzie mógł ruszyć z miejsca.

W jej przypadku musicie jedynie pamiętać o tym, żeby zachować wszystkie względy bezpieczeństwa. Upewnijcie się, że podłoże jest stabilne i twarde, a jeśli będziecie mieć wątpliwości to trzeba podłożyć deski.

No i jeszcze jedno, kiedy ciągnik utknie na śliskiej nawierzchni, to w trakcie podnoszenia może przesunąć się i spaść z lewarka. Miejcie to na względzie.

Pamiętajcie, że z łańcuchami na kołach nie wolno przekraczać 50 km/h. No i nie należy gwałtownie ruszać, a także ostro hamować. A jak tylko wyjedziecie na asfalt, to jak najszybciej musicie je zdjąć. 

Podsumowanie

Jestem sobie w stanie wyobrazić, że to nie wszystkie metody na zakładanie łańcuchów zimowych w ciągniku siodłowym. Jeśli znacie dodatkowe sposoby, które można wykorzystać na drodze podzielcie się nimi w komentarzach.

A o tym, kiedy dokładnie należy zakładać łańcuchy, a kiedy nie można tego robić opowiem w osobnym odcinku. Dzięki za dzisiaj, życzę szerokości z CplusE, do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Shopping Cart
Przewiń do góry